Prawa do emisji CO2 niewidzialny koszt, który winduje Twoje rachunki
- Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) to kluczowe narzędzie UE, które ustala limit emisji gazów cieplarnianych i pozwala firmom handlować uprawnieniami.
- Jedno uprawnienie (EUA) to prawo do emisji jednej tony CO2, a jego cena, obecnie w przedziale 75-85 euro, jest bardzo zmienna.
- Koszty zakupu uprawnień stanowią ponad 50% hurtowej ceny prądu w Polsce, co bezpośrednio wpływa na wysokie rachunki.
- Systemem objęte są głównie energetyka i przemysł ciężki, a od 2027 roku ETS 2 obejmie także transport i budynki, podnosząc ceny paliw i ogrzewania.
- Pakiet "Fit for 55" wprowadza również graniczny podatek węglowy (CBAM) oraz Społeczny Fundusz Klimatyczny, mający łagodzić skutki dla najuboższych.
Prawa do emisji dwutlenku węgla (CO2), znane jako uprawnienia EUA (European Union Allowance), to nic innego jak pozwolenie na wyemitowanie jednej tony ekwiwalentu CO2 do atmosfery. Ich głównym celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i walka ze zmianami klimatu. Mechanizmem, który zarządza tymi uprawnieniami, jest Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS), działający na zasadzie "cap and trade", czyli "ogranicz i handluj". W mojej ocenie, zrozumienie tego systemu jest absolutnie kluczowe, aby pojąć dynamikę cen energii w Europie, a zwłaszcza w Polsce.

Jak działa europejski rynek powietrza? Kluczowe zasady systemu EU ETS
Mechanizm "cap and trade" w EU ETS jest, moim zdaniem, genialny w swojej prostocie, choć jego skutki bywają złożone. Działa on w kilku krokach:
- Ustalenie ogólnego limitu (pułapu) emisji: Unia Europejska określa maksymalną łączną ilość gazów cieplarnianych, jaką mogą wyemitować wszystkie instalacje objęte systemem. Co ważne, ten pułap jest systematycznie zmniejszany z roku na rok, co zmusza firmy do redukcji emisji.
- Przydzielanie lub sprzedaż uprawnień przedsiębiorstwom: W ramach tego limitu, przedsiębiorstwa otrzymują lub kupują uprawnienia do emisji. Każde uprawnienie pozwala na wyemitowanie jednej tony CO2.
- Handel uprawnieniami między instalacjami: Firmy, które zredukowały swoje emisje poniżej przydzielonego im limitu, mogą sprzedać nadwyżkę uprawnień na rynku. Z kolei te, które przekroczyły swój limit, muszą dokupić brakujące uprawnienia. To tworzy rynek, na którym cena CO2 jest ustalana przez podaż i popyt.
Systemem EU ETS w Polsce objętych jest ponad 750 największych instalacji, które odpowiadają za około 40% krajowej emisji gazów cieplarnianych. Z mojego doświadczenia wynika, że są to głównie:
- Energetyka: Elektrownie i elektrociepłownie zawodowe, które są największymi emitentami.
- Przemysł ciężki: Rafinerie, huty żelaza i stali, cementownie, a także producenci aluminium.
- Przemysł chemiczny: Firmy zajmujące się produkcją chemikaliów organicznych i amoniaku.
- Inne sektory: Produkcja papieru i szkła.
- Lotnictwo: Loty wewnątrz Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Bezpośredni wpływ na Polskę: od elektrowni węglowej po twój dom
Koszty uprawnień do emisji CO2 mają ogromny wpływ na ceny energii elektrycznej w Polsce. Z mojego punktu widzenia, to jest właśnie ten niewidzialny koszt, który najbardziej odczuwamy w naszych portfelach. Koszt zakupu uprawnień stanowi obecnie ponad 50% hurtowej ceny prądu. To bezpośrednio przekłada się na wyższe rachunki zarówno dla gospodarstw domowych, jak i dla przedsiębiorstw, co w konsekwencji wpływa na ceny niemal wszystkich produktów i usług.
Bezpośredni związek między polską energetyką a wysokimi kosztami EU ETS jest niestety bardzo prosty. Nasz kraj wciąż w dużej mierze opiera się na węglu kamiennym i brunatnym, które są paliwami o najwyższej emisyjności CO2. Oznacza to, że do wyprodukowania każdej megawatogodziny (MWh) energii elektrycznej, polskie elektrownie muszą zakupić znaczną liczbę uprawnień do emisji. Im więcej węgla spalamy, tym więcej uprawnień musimy kupić, a ich wysoka cena staje się głównym obciążeniem dla producentów energii, które następnie jest przenoszone na konsumentów.
Wpływ EU ETS wykracza jednak daleko poza samą energię elektryczną. System ten wpływa również na koszty ogrzewania, zwłaszcza tam, gdzie opiera się ono na paliwach kopalnych, takich jak węgiel czy gaz. Dodatkowo, wyższe koszty energii i bezpośrednie emisje w przemyśle ciężkim przekładają się na wzrost cen produktów takich jak cement, stal czy nawozy. To pokazuje, jak głęboko mechanizm ten jest zintegrowany z całą gospodarką i jak szerokie ma konsekwencje dla każdego z nas.
Nadchodzą rewolucyjne zmiany: co przyniesie pakiet "Fit for 55"?
Unia Europejska nie zwalnia tempa w walce ze zmianami klimatu. Pakiet "Fit for 55" wprowadza szereg nowych regulacji, a jedną z najważniejszych jest system EU ETS 2, który ma zostać wdrożony od 2027 roku. Ten nowy, równoległy system handlu emisjami obejmie sektory dotychczas nieobjęte, czyli budynki i transport drogowy. Oznacza to, że dostawcy paliw benzyny, oleju napędowego, gazu, a także węgla używanego do ogrzewania będą musieli kupować uprawnienia do emisji. Moim zdaniem, jest to krok w kierunku kompleksowego objęcia wszystkich głównych źródeł emisji, ale jednocześnie wyzwanie dla konsumentów.Bezpośrednią konsekwencją wprowadzenia ETS 2 będzie wzrost cen paliw i kosztów ogrzewania. Dostawcy paliw, ponosząc koszty zakupu uprawnień, przeniosą je na konsumentów. Spodziewam się, że zobaczymy podwyżki cen benzyny i oleju napędowego na stacjach, a także wyższe rachunki za gaz i węgiel używany do ogrzewania domów. To z pewnością będzie odczuwalne dla każdego, kto posiada samochód lub ogrzewa dom paliwami kopalnymi.
Kolejnym istotnym elementem pakietu "Fit for 55" jest mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), czyli "graniczny podatek węglowy". Jego celem jest zapobieganie tzw. ucieczce emisji, czyli sytuacji, w której firmy przenoszą produkcję poza UE do krajów o mniej rygorystycznych przepisach klimatycznych. CBAM ma wyrównać cenę CO2 dla produktów importowanych spoza UE (np. stal, cement, nawozy) z ceną ponoszoną przez producentów unijnych. Mechanizm ten jest wdrażany stopniowo, a jego pełne wejście w życie ma zapewnić równe warunki konkurencji.
Aby złagodzić społeczne skutki wprowadzenia ETS 2, Unia Europejska utworzyła Społeczny Fundusz Klimatyczny. Środki z tego funduszu, pochodzące ze sprzedaży uprawnień ETS 2, mają wspierać najuboższe gospodarstwa domowe w transformacji energetycznej. Moim zdaniem, to bardzo ważny element, który ma zapobiec wykluczeniu energetycznemu. Fundusz ma finansować dopłaty do rachunków, termomodernizację budynków, czy wymianę starych, wysokoemisyjnych źródeł ciepła na bardziej ekologiczne. To krok w dobrą stronę, aby transformacja była sprawiedliwa społecznie.
Kontrowersje i przyszłość systemu: czy handel emisjami to właściwa droga?
System EU ETS, jak każde złożone narzędzie polityczne, budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony, jest to mechanizm, który ma swoje niezaprzeczalne zalety, z drugiej wiąże się z pewnymi wyzwaniami. Poniżej przedstawiam zrównoważony obraz argumentów "za" i "przeciw", które często pojawiają się w dyskusji.
| Argumenty "za" | Argumenty "przeciw" |
|---|---|
| Skuteczność w redukcji emisji: Dane pokazują, że EU ETS przyczynia się do realnego zmniejszania emisji gazów cieplarnianych w objętych nim sektorach, co jest kluczowe w walce ze zmianami klimatu. | Wpływ na ceny energii: Wysokie ceny uprawnień bezpośrednio przekładają się na wzrost rachunków za prąd i ogrzewanie, co obciąża gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa. |
| Stymulowanie innowacji: System zachęca firmy do inwestowania w niskoemisyjne technologie i procesy, ponieważ redukcja emisji oznacza mniejsze koszty zakupu uprawnień. | Kwestia konkurencyjności: Przedsiębiorstwa z UE ponoszą dodatkowe koszty, co może stawiać je w gorszej pozycji konkurencyjnej w stosunku do firm spoza Unii (choć CBAM ma temu przeciwdziałać). |
| Efektywność kosztowa: Handel emisjami pozwala na redukcję emisji tam, gdzie jest to najtańsze, co zwiększa ogólną efektywność kosztową polityki klimatycznej. | Potencjalne spekulacje: Rynek uprawnień może być podatny na spekulacje, co prowadzi do gwałtownych wahań cen, utrudniając długoterminowe planowanie inwestycji. |
Patrząc w przyszłość, moim zdaniem, polityka klimatyczna UE będzie dążyć do dalszego zaostrzania. Spodziewam się systematycznego zmniejszania limitów emisji, rozszerzania zakresu EU ETS na kolejne sektory oraz wzmacniania mechanizmów takich jak CBAM. Dla Polski konsekwencje są jasne: dalsze uzależnienie od paliw kopalnych będzie wiązało się z utrzymującymi się, a nawet rosnącymi presjami kosztowymi. Kluczowa będzie przyspieszona transformacja energetyczna, inwestycje w odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną. Bez tych działań, koszty związane z EU ETS będą nadal znacząco wpływać na naszą gospodarkę i codzienne życie.