Nadchodzące zmiany w normach emisji CO2 dla samochodów osobowych w Polsce to temat, który dotknie każdego kierowcę i przedsiębiorcę. Od nowych limitów podatkowych, przez rygorystyczną normę Euro 7, aż po wpływ na ceny i dostępność pojazdów te regulacje znacząco wpłyną na nasze decyzje zakupowe i koszty posiadania samochodu. Przyjrzyjmy się, co dokładnie nas czeka i jak przygotować się na te transformacje.
Nowe normy emisji CO2 i zmiany podatkowe jak wpłyną na Twoje auto i finanse od 2026 roku?
- Od 1 stycznia 2026 r. obniżone limity odliczeń podatkowych dla aut firmowych z emisją CO2 powyżej 50 g/km.
- Samochody elektryczne i hybrydy plug-in zyskują na nowych przepisach podatkowych i normie Euro 7.
- Norma Euro 7 wprowadza limity emisji z hamulców i opon oraz wymogi trwałości baterii.
- Producenci muszą spełniać rygorystyczne cele emisyjne, co podnosi ceny aut spalinowych.
- Procedura WLTP zapewnia bardziej realistyczne pomiary emisji CO2.
Normy emisji CO2: Dlaczego to kluczowy temat dla każdego kierowcy?
Od Euro 1 do Euro 7: Krótka historia walki o czystsze powietrze
Walka o czystsze powietrze w Europie trwa od dziesięcioleci, a normy emisji spalin Euro są jej kluczowym narzędziem. Zaczęło się skromnie od normy Euro 1 w 1992 roku, która wprowadziła pierwsze ograniczenia dla tlenków azotu (NOx), węglowodorów (HC) i cząstek stałych (PM). Od tamtej pory, co kilka lat, wprowadzano coraz bardziej rygorystyczne standardy Euro 2, Euro 3, Euro 4, Euro 5, aż do obecnej Euro 6.Każda kolejna norma miała na celu sukcesywne zmniejszanie ilości szkodliwych substancji emitowanych przez pojazdy. Początkowo skupiano się głównie na spalinach, ale z czasem zakres regulacji poszerzał się. Teraz, z nadchodzącą normą Euro 7, wkraczamy w zupełnie nową erę, gdzie pod lupę trafią nie tylko spaliny, ale także inne źródła zanieczyszczeń, takie jak emisje z hamulców czy opon. To pokazuje, jak bardzo Unia Europejska dąży do kompleksowej poprawy jakości powietrza i zmniejszenia śladu węglowego transportu.
Cel Unii Europejskiej: Jakie są ogólne limity emisji dla producentów i dlaczego prowadzą do wzrostu cen?
Unia Europejska wyznaczyła producentom samochodów bardzo ambitne cele emisyjne, które dotyczą średniej emisji CO2 dla całej floty sprzedanych pojazdów. Od 2025 roku ten średni limit wynosi 93,6 g/km, mierzony według nowej, bardziej rygorystycznej procedury WLTP. To znaczące zaostrzenie w porównaniu do poprzednich lat i stanowi ogromne wyzwanie dla całej branży motoryzacyjnej.
Co dzieje się, gdy producent przekroczy ten limit? Wtedy wkraczają w życie dotkliwe kary: 95 euro za każdy gram powyżej normy, pomnożone przez liczbę wszystkich sprzedanych samochodów. Wyobraźcie sobie, jakie to są kwoty! Takie kary zmuszają producentów do ogromnych inwestycji w rozwój technologii hybrydowych i elektrycznych. Aby uniknąć miliardowych opłat, muszą oni nie tylko produkować, ale i sprzedawać coraz więcej pojazdów nisko- i zeroemisyjnych. Niestety, ta presja, w połączeniu z rosnącymi kosztami produkcji zaawansowanych silników spalinowych, nieuchronnie prowadzi do wzrostu cen aut spalinowych. To naturalna konsekwencja dążenia do ekologicznej transformacji.
WLTP vs NEDC czyli dlaczego dzisiejsze pomiary emisji są bardziej wiarygodne
Pamiętam czasy, gdy producenci chwalili się rekordowo niskim spalaniem, które w rzeczywistości było niemal niemożliwe do osiągnięcia na drodze. To efekt stosowania starszej procedury pomiarowej NEDC (New European Driving Cycle). Była ona przeprowadzana w warunkach laboratoryjnych, bardzo odległych od realnego ruchu drogowego, co skutkowało zaniżonymi wynikami emisji CO2 i zużycia paliwa.
Na szczęście, od kilku lat obowiązuje nowa procedura WLTP (Worldwide Harmonized Light Vehicles Test Procedure). Jest ona znacznie bardziej rygorystyczna i realistyczna. Testy WLTP uwzględniają szerszy zakres prędkości, dynamiczne przyspieszenia i hamowania, a także różnorodne warunki temperaturowe. Dzięki temu, wyniki emisji CO2 i zużycia paliwa, które widzimy w specyfikacjach nowych samochodów, są znacznie bliższe temu, co faktycznie osiągamy na drodze. To kluczowa zmiana, która daje nam, konsumentom, bardziej wiarygodne informacje o ekologiczności i ekonomiczności pojazdu.
Zmiany podatkowe od 2026 roku: Jak nowe limity wpłyną na auta firmowe?

100 000 zł nowy, niższy próg dla większości aut spalinowych i hybryd
To jedna z najważniejszych zmian, na którą każdy przedsiębiorca powinien zwrócić uwagę. Od 1 stycznia 2026 roku, zgodnie z przepisami Polskiego Ładu, limit zaliczania w koszty uzyskania przychodu (dotyczący amortyzacji, leasingu operacyjnego czy najmu długoterminowego) dla samochodów spalinowych i hybryd, których emisja CO2 jest równa lub wyższa niż 50 g/km, zostanie obniżony. Zamiast dotychczasowych 150 000 zł, limit ten wyniesie zaledwie 100 000 zł. W praktyce oznacza to, że zakup lub leasing większości tradycyjnych pojazdów, w tym wielu popularnych modeli benzynowych, diesli i tzw. "zwykłych" hybryd (HEV), będzie znacznie mniej korzystny podatkowo. To spory cios dla firm, które dotychczas polegały na tych rozwiązaniach.
150 000 zł kto skorzysta na utrzymaniu "starego" limitu? Analiza rynku PHEV
Na szczęście nie wszystkie pojazdy stracą na nowych regulacjach. Limit 150 000 zł zostanie utrzymany dla samochodów, których emisja CO2 jest poniżej 50 g/km. W praktyce dotyczy to przede wszystkim hybryd plug-in (PHEV), które dzięki możliwości ładowania z sieci i pokonywania kilkudziesięciu kilometrów wyłącznie na prądzie, są w stanie spełnić ten rygorystyczny warunek. Moim zdaniem, ten segment pojazdów stanie się niezwykle atrakcyjny dla przedsiębiorców. Utrzymanie wyższego limitu podatkowego sprawi, że PHEV-y będą oferować znacznie lepsze warunki finansowe w porównaniu do aut spalinowych i zwykłych hybryd, co z pewnością przełoży się na wzrost ich popularności w flotach firmowych.225 000 zł niezmienny przywilej dla samochodów elektrycznych i wodorowych
Największym beneficjentem zmian podatkowych pozostają samochody w pełni elektryczne (BEV) oraz pojazdy wodorowe. Dla nich limit zaliczania w koszty pozostaje niezmieniony i wynosi 225 000 zł. To nadal największa preferencja podatkowa, która ma na celu promowanie elektromobilności i dekarbonizacji transportu. Dla firm, które rozważają przejście na flotę zeroemisyjną, to bardzo silny argument finansowy, który może przyspieszyć decyzję o inwestycji w droższe, ale bardziej przyszłościowe pojazdy.
Twoja umowa leasingu została zawarta przed 2026? Sprawdź, jak nowe przepisy wpłyną na Twoje koszty
Warto podkreślić, że te zmiany, uchwalone w ramach Polskiego Ładu, mają niestety zastosowanie również do umów leasingu i najmu zawartych przed 1 stycznia 2026 roku. To kluczowa informacja dla wszystkich obecnych leasingobiorców. Jeśli Twoja umowa dotyczy pojazdu spalinowego lub hybrydy z emisją CO2 powyżej 50 g/km, musisz liczyć się z tym, że od 2026 roku część raty leasingowej, która dotychczas była w pełni kosztem, może przestać nim być. Gorąco zachęcam do jak najszybszej weryfikacji potencjalnych konsekwencji finansowych z doradcą podatkowym lub firmą leasingową, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
Norma Euro 7: Co przyniesie nowa era w motoryzacji?

Nie tylko spaliny: Jak Euro 7 zmierzy emisję z klocków hamulcowych i opon
Norma Euro 7, która ma zacząć obowiązywać dla nowych modeli samochodów od połowy 2025 roku, to prawdziwa rewolucja. Po raz pierwszy w historii regulacje te wykraczają poza emisje z rury wydechowej i skupiają się na innych źródłach zanieczyszczeń. Euro 7 wprowadza limity emisji cząstek stałych pochodzących z hamulców 7 mg/km dla większości pojazdów, a dla samochodów elektrycznych, które rzadziej używają hamulców ciernych (dzięki rekuperacji), limit ten wynosi 3 mg/km. Co więcej, pod lupę trafią również emisje mikrocząstek z opon, które są efektem ich ścierania. To oznacza, że producenci będą musieli projektować nie tylko czystsze silniki, ale także bardziej ekologiczne układy hamulcowe i opony, co wpłynie na całą konstrukcję pojazdów i ich ekologiczność w szerszym kontekście.
Koniec z "jednorazowymi" bateriami? Nowe wymogi trwałości dla akumulatorów w autach elektrycznych i hybrydach
Kolejnym ważnym aspektem normy Euro 7 są nowe, minimalne wymogi dotyczące trwałości akumulatorów w pojazdach elektrycznych i hybrydowych. Zgodnie z nowymi przepisami, baterie w autach elektrycznych będą musiały zachować co najmniej 80% swojej pierwotnej pojemności po 5 latach użytkowania lub przejechaniu 100 000 km. Dla hybryd plug-in wymóg ten będzie nieco niższy 70% pojemności po tym samym okresie. To doskonała wiadomość dla konsumentów, ponieważ oznacza większą pewność co do żywotności i wartości rezydualnej pojazdów elektrycznych i hybrydowych. Dla producentów to z kolei wyzwanie, które wymusi dalsze inwestycje w technologie bateryjne, aby sprostać tym rygorystycznym kryteriom trwałości i niezawodności.
Czy limity dla tlenków azotu (NOx) i cząstek stałych (PM) również ulegną zmianie?
Wbrew obawom części branży, dla samochodów osobowych norma Euro 7 utrzymuje limity dla tlenków węgla (CO) i tlenków azotu (NOx) na poziomie obowiązującym w Euro 6, jeśli chodzi o emisje z rury wydechowej. Oznacza to, że nie będzie dalszego zaostrzania tych konkretnych parametrów. Jednak, jak już wspomniałem, Euro 7 wprowadza zupełnie nowe limity dla cząstek stałych (PM) pochodzących z hamulców i opon. To przesunięcie akcentu z samych spalin na cały pojazd jako źródło zanieczyszczeń jest kluczową cechą tej normy i pokazuje, jak kompleksowo Unia Europejska podchodzi do kwestii ekologii w motoryzacji.
Wybór samochodu: Jakie auto kupić w świetle nadchodzących zmian?
Silnik benzynowy i Diesel: Czy to już koniec pewnej ery?
W świetle zaostrzonych norm emisji i mniej korzystnych limitów podatkowych od 2026 roku, przyszłość tradycyjnych samochodów z silnikami spalinowymi benzynowymi i dieslami wydaje się coraz bardziej niepewna. Rosnące koszty produkcji, wynikające z konieczności stosowania coraz bardziej skomplikowanych systemów oczyszczania spalin, w połączeniu z obniżonym limitem odliczeń podatkowych do 100 000 zł dla firm, sprawiają, że ich pozycja na rynku staje się coraz trudniejsza. Moim zdaniem, choć nie znikną one z dnia na dzień, to z pewnością ich atrakcyjność będzie systematycznie spadać, zwłaszcza w segmencie aut firmowych. Producenci będą musieli podjąć trudne decyzje, a konsumenci zastanowić się, czy inwestycja w taki pojazd jest opłacalna w dłuższej perspektywie.
Zwykła hybryda (HEV) vs hybryda Plug-in (PHEV): Kluczowe różnice w kontekście norm i podatków
Wybór między różnymi typami napędów hybrydowych staje się coraz bardziej skomplikowany. Zwykłe hybrydy (HEV) oferują niższe zużycie paliwa niż czyste spalinówki, ale ich emisje CO2 zazwyczaj przekraczają próg 50 g/km, co od 2026 roku oznacza dla nich niższy limit podatkowy 100 000 zł. Z kolei hybrydy plug-in (PHEV), dzięki większej baterii i możliwości ładowania z gniazdka, są w stanie pokonać znaczący dystans wyłącznie na prądzie, co pozwala im na osiągnięcie emisji CO2 poniżej 50 g/km. To właśnie ta cecha sprawia, że PHEV-y staną się znacznie bardziej atrakcyjne dla przedsiębiorców, gdyż utrzymają korzystny limit podatkowy 150 000 zł. Poniżej przedstawiam kluczowe różnice:
| Cecha | Hybryda (HEV) | Hybryda Plug-in (PHEV) |
|---|---|---|
| Ładowanie z sieci | Nie | Tak |
| Zasięg na prądzie | Bardzo ograniczony (kilka km) | Znaczący (kilkadziesiąt km) |
| Emisja CO2 (WLTP) | Zazwyczaj > 50 g/km | Zazwyczaj < 50 g/km |
| Limit podatkowy (od 2026 r.) | 100 000 zł | 150 000 zł |
| Atrakcyjność dla firm | Mniejsza | Znacznie większa |
Samochód w pełni elektryczny (BEV): Czy to jedyna słuszna droga w przyszłości?
Samochody w pełni elektryczne (BEV) to kategoria pojazdów, która w świetle nowych regulacji jest najbardziej uprzywilejowana. Zachowują one najwyższy limit odliczeń podatkowych wynoszący 225 000 zł, emitują zero spalin, a nadchodząca norma Euro 7 wprowadza dla nich rygorystyczne, ale korzystne wymogi dotyczące trwałości baterii. To wszystko sprawia, że BEV-y są postrzegane jako jedyna słuszna droga w przyszłość motoryzacji, zgodna z szerszą polityką UE dążącą do neutralności klimatycznej. Ich rola będzie rosła, zwłaszcza w kontekście wykorzystania odnawialnych źródeł energii (OZE) do ich ładowania, co czyni je najbardziej ekologicznym środkiem transportu. Inwestycja w BEV to nie tylko korzyści podatkowe, ale także krok w stronę bardziej zrównoważonej przyszłości.
Cała branża motoryzacyjna pod presją: Co czeka producentów i rynek?
Kary za przekroczenie norm: Jak producenci unikają miliardowych opłat?
Jak już wspomniałem, cele emisyjne dla producentów samochodów są niezwykle rygorystyczne, a kary za ich przekroczenie w wysokości 95 euro za każdy gram CO2 powyżej normy na każdy sprzedany samochód mogą sięgać miliardów euro. To ogromna presja, która zmusza producentów do strategicznego zarządzania swoją ofertą. Aby uniknąć tych gigantycznych opłat, firmy motoryzacyjne są zmuszone do intensywnego inwestowania w rozwój i produkcję pojazdów nisko- i zeroemisyjnych. Widzimy to w rosnącej liczbie modeli hybrydowych (szczególnie PHEV) i elektrycznych na rynku. Producenci często stosują też strategię "push" dla tych aut, oferując atrakcyjniejsze warunki zakupu lub leasingu, aby zwiększyć ich udział w sprzedaży i tym samym obniżyć średnią emisję całej floty.
Wzrost cen nieunikniony: Które segmenty pojazdów zdrożeją najbardziej?
Zaostrzone normy emisji i związane z nimi kary finansowe mają bezpośrednie przełożenie na ceny nowych samochodów. Niestety, wzrost cen jest nieunikniony. Koszty produkcji zaawansowanych silników spalinowych, które muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne wymogi (np. Euro 7), stale rosną. Wymaga to stosowania skomplikowanych systemów oczyszczania spalin, co przekłada się na wyższe koszty dla konsumenta. W efekcie, to właśnie segment pojazdów spalinowych zdrożeje najbardziej. Producenci będą musieli przenieść te koszty na klientów, aby utrzymać rentowność. Z drugiej strony, choć samochody elektryczne są droższe w zakupie, ich ceny mogą być stabilizowane przez subsydia i preferencje podatkowe, a także rosnącą skalę produkcji.
Przeczytaj również: Emisja CO2 w Polsce: Spadki, cele UE i wpływ na Twoje rachunki
Jak nowe przepisy wpłyną na rynek samochodów używanych w Polsce?
Wzrost cen nowych aut spalinowych, w połączeniu z mniej korzystnymi limitami podatkowymi dla firm, z pewnością wpłynie na rynek samochodów używanych w Polsce. Z jednej strony, możemy spodziewać się zwiększonego popytu na używane samochody spalinowe, zwłaszcza te w dobrym stanie i w niższych cenach, ponieważ staną się one bardziej atrakcyjną alternatywą dla drożejących nowości. Jednakże, w dłuższej perspektywie, zaostrzone normy emisji i rosnące preferencje podatkowe dla pojazdów niskoemisyjnych mogą stopniowo obniżać wartość starszych pojazdów z wysoką emisją CO2. Właściciele takich aut mogą napotkać trudności w ich sprzedaży lub będą musieli zaakceptować niższe ceny. Rynek wtórny będzie musiał dostosować się do tych zmian, a pojazdy bardziej ekologiczne zyskają na wartości, podczas gdy te mniej ekologiczne mogą ją tracić szybciej niż dotychczas.