EU ETS to system handlu emisjami CO2 kluczowy mechanizm wpływający na ceny energii i transformację Polski
- EU ETS to unijny system "cap and trade", który ogranicza emisje CO2, zmuszając podmioty do kupowania uprawnień za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla.
- W Polsce, ze względu na duży udział węgla, koszt uprawnień EU ETS stanowi 30-40% hurtowej ceny energii elektrycznej, bezpośrednio wpływając na rachunki za prąd i ciepło.
- Polska uzyskała blisko 94 mld zł dochodów ze sprzedaży uprawnień w latach 2013-2023, jednak raport NIK wykazał, że większość tych środków nie była transparentnie przeznaczana na cele klimatyczne.
- Od 2027 lub 2028 roku system zostanie rozszerzony (ETS2) na emisje z budynków (ogrzewanie) i transportu drogowego, co może oznaczać wzrost kosztów dla gospodarstw domowych o kilkaset do ponad tysiąca złotych rocznie.
- Wysokie ceny uprawnień CO2 są głównym bodźcem ekonomicznym, który zmusza polską energetykę do inwestowania w odnawialne źródła energii (OZE) i przyspiesza transformację energetyczną.
- W celu łagodzenia skutków ETS2, od 2026 roku zostanie uruchomiony Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego Polska ma otrzymać ok. 11,4 mld euro na wsparcie gospodarstw domowych i zielone inwestycje.

EU ETS kluczowy mechanizm wpływający na ceny i transformację
Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) to, moim zdaniem, jeden z najbardziej wpływowych, a jednocześnie często niedocenianych mechanizmów kształtujących polską gospodarkę i codzienne życie obywateli. Jest to kluczowe narzędzie polityki klimatycznej Unii Europejskiej, działające na zasadzie "cap and trade" (ogranicz i handluj). Jego głównym celem jest efektywna kosztowo redukcja emisji gazów cieplarnianych. W Polsce funkcjonowanie tego systemu reguluje Ustawa z dnia 12 czerwca 2015 r. o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. To właśnie ten akt prawny stanowi podstawę dla wszystkich podmiotów objętych systemem na naszym terytorium.
Zasada "zanieczyszczający płaci": Jak działa rynek, który winduje Twoje rachunki?
Zasada działania EU ETS jest z pozoru prosta, ale jej konsekwencje ekonomiczne są złożone. System opiera się na idei "zanieczyszczający płaci". Ustanawiany jest ogólny limit, czyli pułap, emisji dla sektorów objętych systemem. Ten pułap jest sukcesywnie obniżany w czasie, co ma wymuszać coraz większą redukcję emisji. Podmioty, takie jak elektrownie czy duże zakłady przemysłowe, muszą posiadać i umorzyć uprawnienia (EUA European Union Allowance) na każdą wyemitowaną tonę dwutlenku węgla. Jeśli dany podmiot wyemituje mniej CO2 niż posiada uprawnień, może sprzedać nadwyżkę na rynku. W przeciwnym razie, musi dokupić brakujące uprawnienia. To właśnie ten mechanizm kupna i sprzedaży tworzy dynamiczny rynek, na którym kształtuje się cena emisji. Obecnie znajdujemy się w IV fazie EU ETS, która potrwa do 2030 roku. Charakteryzuje się ona rocznym współczynnikiem redukcji puli uprawnień na poziomie 2,2%, co jest kluczowe dla osiągnięcia celu 55% redukcji emisji do 2030 roku w porównaniu z poziomem z 2005 roku.Od energetyki po przemysł: Kto w Polsce musi kupować uprawnienia do emisji CO2?
W Polsce systemem EU ETS objęte są przede wszystkim sektory o wysokiej emisyjności. Mówimy tu głównie o elektrowniach i elektrociepłowniach, które wciąż w dużej mierze opierają się na węglu. Ale to nie wszystko. Obowiązek zakupu uprawnień dotyczy również dużych zakładów przemysłowych, takich jak huty, cementownie czy producenci nawozów. Krótko mówiąc, każdy podmiot, którego instalacje emitują znaczące ilości gazów cieplarnianych, musi uczestniczyć w tym systemie i rozliczać się z każdej tony wyemitowanego CO2.
KOBiZE: Poznaj polskiego strażnika systemu handlu emisjami
W Polsce za sprawne funkcjonowanie systemu EU ETS odpowiada Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE). To on pełni rolę krajowego administratora, prowadząc rejestr uprawnień do emisji i nadzorując cały proces. KOBiZE jest kluczowym ogniwem, które zapewnia transparentność i prawidłowość rozliczeń w ramach systemu. To właśnie do KOBiZE podmioty objęte systemem składają swoje raporty emisyjne i tam są weryfikowane ich zobowiązania.
Prawdziwy koszt emisji jak ceny CO2 wpływają na Twój portfel?
Dla polskiego konsumenta, koszt zakupu uprawnień do emisji CO2 jest jednym z najważniejszych, choć często niewidocznych, czynników wpływających na rachunki za prąd i ciepło. Dlaczego? Ponieważ polski miks energetyczny wciąż w bardzo dużym stopniu opiera się na węglu. Spalanie węgla wiąże się z emisją dwutlenku węgla, a każda tona CO2 wymaga posiadania odpowiedniego uprawnienia. W efekcie, cena tych uprawnień bezpośrednio przekłada się na koszty produkcji energii i ciepła, a te z kolei są przenoszone na odbiorców końcowych.Od kopalni do gniazdka: Bezpośredni wpływ EU ETS na ceny prądu w Polsce
Moje analizy, oparte na dostępnych danych, wskazują, że koszt uprawnień EU ETS stanowi obecnie 30-40% hurtowej ceny prądu w Polsce. To ogromna część! Wyobraźmy sobie, że niemal połowa ceny, którą płacimy za energię elektryczną, to koszt związany z emisjami CO2. Ten mechanizm jest prosty: im droższe uprawnienia, tym droższa energia produkowana z paliw kopalnych, a co za tym idzie wyższe rachunki dla każdego z nas. To jest bezpośrednie przełożenie decyzji politycznych i rynkowych na nasze portfele.
Kaloryfery coraz droższe: Dlaczego za ogrzewanie płacimy coraz więcej?
Analogicznie do energii elektrycznej, system EU ETS ma również znaczący wpływ na ceny ogrzewania w Polsce. Większość systemów ciepłowniczych w naszym kraju nadal wykorzystuje paliwa kopalne, głównie węgiel i gaz, do produkcji ciepła. To oznacza, że ciepłownie również muszą kupować uprawnienia do emisji CO2 za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. Wzrost cen tych uprawnień bezpośrednio podnosi koszty produkcji ciepła, które są następnie przenoszone na odbiorców końcowych. Stąd właśnie rosnące rachunki za ogrzewanie, które odczuwamy w naszych domach.
Miliardy złotych dla budżetu: Gdzie trafiają pieniądze ze sprzedaży polskich uprawnień?
Polska, jako kraj o dużej emisyjności, jest znaczącym uczestnikiem rynku EU ETS, co przekłada się na ogromne dochody dla budżetu państwa ze sprzedaży uprawnień na aukcjach. W latach 2013-2023 Polska uzyskała z tego tytułu blisko 94 miliardy złotych. Co więcej, niemal 90% tej kwoty, czyli zdecydowana większość, przypada na lata 2019-2023. To pokazuje, jak dynamicznie rosły ceny uprawnień w ostatnich latach i jak istotnym źródłem dochodów stał się ten system dla naszego kraju.
Kontrowersje wokół funduszy z ETS: Co raport NIK ujawnił na temat wydatków rządu?
Niestety, pomimo tak znaczących dochodów, sposób wydatkowania środków z EU ETS w Polsce budzi poważne kontrowersje. Raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) jasno wykazał, że większość tych pieniędzy trafiała bezpośrednio do budżetu państwa i nie była w transparentny sposób przeznaczana na cele klimatyczne. To, moim zdaniem, jest niezgodne z duchem dyrektywy unijnej, która zakłada, że dochody z ETS powinny wspierać transformację energetyczną i działania proekologiczne. NIK wskazał, że jedynie znikomy procent około 1,3% trafił bezpośrednio do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) na konkretne cele proekologiczne. Dodatkowo, polska gospodarka charakteryzuje się strukturalnym deficytem uprawnień, co oznacza, że polskie firmy muszą kupować więcej uprawnień na rynku, niż wynosi pula przyznana Polsce. W 2021 roku ten deficyt wyniósł ponad 10 miliardów złotych, co jest kolejnym obciążeniem dla naszej gospodarki.

Handel emisjami jako motor transformacji czy EU ETS przyspiesza rozwój OZE?
Pomimo kontrowersji związanych z alokacją środków, nie ulega wątpliwości, że wysokie i rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 są potężnym bodźcem ekonomicznym. To właśnie one sprawiają, że produkcja energii z paliw kopalnych staje się coraz mniej opłacalna. W mojej ocenie, jest to kluczowy czynnik, który zmusza polskie firmy energetyczne do inwestowania w odnawialne źródła energii (OZE) oraz inne technologie niskoemisyjne. To jedyny skuteczny sposób na obniżenie zapotrzebowania na uprawnienia i w konsekwencji na zmniejszenie kosztów operacyjnych. Bez tego ekonomicznego nacisku transformacja energetyczna byłaby znacznie wolniejsza.
Od wiatraków po fotowoltaikę: Jak system ETS zmienia polski miks energetyczny?
System EU ETS, poprzez mechanizm cenowy, aktywnie przyczynia się do zmian w polskim miksie energetycznym. Rosnące koszty emisji sprawiają, że inwestycje w OZE, takie jak energia wiatrowa i fotowoltaika, stają się coraz bardziej konkurencyjne. Obserwujemy dynamiczny rozwój tych sektorów w Polsce, co jest bezpośrednią odpowiedzią na ekonomiczne sygnały płynące z rynku uprawnień. Rosnący udział OZE w produkcji energii jest kluczowy nie tylko dla osiągnięcia celów klimatycznych, ale także dla uniezależnienia cen energii od zmiennych notowań EUA, co w dłuższej perspektywie powinno stabilizować rachunki konsumentów.
Fundusz Modernizacyjny i Fundusz Transformacji Energetyki: Czy pieniądze z emisji wreszcie sfinansują zielone inwestycje?
Warto wspomnieć, że Polska jest największym beneficjentem Funduszu Modernizacyjnego, który wspiera modernizację systemów energetycznych w krajach o niższym PKB. To ważne źródło finansowania transformacji. Dodatkowo, rząd zapowiedział utworzenie krajowego Funduszu Transformacji Energetyki (FTE), który ma być zasilany środkami z handlu uprawnieniami i finansować inwestycje w zieloną energetykę. Mam nadzieję, że tym razem środki te zostaną transparentnie i efektywnie wykorzystane na rzeczywiste cele transformacji, przyspieszając rozwój OZE i poprawiając efektywność energetyczną.
Horyzont 2027 nadchodzi rewolucja w opłatach za emisje
Przed nami kolejna, być może jeszcze bardziej odczuwalna rewolucja w systemie handlu emisjami wprowadzenie ETS2. Planowana data wejścia w życie tego rozszerzenia to 2027 lub 2028 rok. Warto jednak zaznaczyć, że polski rząd apeluje o opóźnienie tego terminu, obawiając się jego skutków dla gospodarstw domowych. To rozszerzenie systemu ma na celu objęcie emisji z sektorów, które dotychczas nie były w pełni regulowane.
Czym jest ETS2 i dlaczego dotknie niemal każdego Polaka?
ETS2 to system, który obejmie emisje z budynków (ogrzewanie) i transportu drogowego. To kluczowa zmiana, która dotknie niemal każdego Polaka. Dlaczego? Ponieważ wprowadzenie tego systemu będzie de facto nowym podatkiem od ogrzewania i paliw. Firmy dostarczające ciepło do domów oraz dystrybutorzy paliw będą musieli kupować uprawnienia do emisji CO2, a koszty te, tak jak w przypadku energii elektrycznej, zostaną przeniesione na konsumentów. To oznacza, że każdy, kto ogrzewa swój dom czy jeździ samochodem, odczuje to w swoim portfelu.
Nowy "podatek" od ogrzewania i paliwa: Jakich podwyżek możemy się spodziewać?
Prognozy dotyczące skutków wprowadzenia ETS2 są dość alarmujące. Ze względu na duży stopień oparcia na węglu i gazie w Polsce, szacuje się, że gospodarstwa domowe mogą doświadczyć znacznego wzrostu kosztów. Mówi się o podwyżkach rzędu kilkuset, a nawet ponad tysiąca złotych rocznie. To będzie realne obciążenie dla budżetów rodzinnych, zwłaszcza tych o niższych dochodach. Dlatego tak ważne jest, aby przygotować się na te zmiany i szukać sposobów na zmniejszenie zużycia energii w domach.
Kiedy dokładnie startuje ETS2? Analiza możliwych scenariuszy i opóźnień
Jak wspomniałem, start ETS2 jest planowany na 2027 lub 2028 rok. Dokładna data zależy od kilku czynników, w tym od tempa prac legislacyjnych i ewentualnych uzgodnień na poziomie unijnym. Polska, obawiając się negatywnych skutków społecznych, aktywnie apeluje o opóźnienie tego terminu. Jest to przedmiotem intensywnych debat na forum europejskim, a ostateczne rozstrzygnięcia wciąż jeszcze przed nami. Ważne jest, aby śledzić rozwój sytuacji, ponieważ ma to bezpośrednie przełożenie na nasze przyszłe koszty życia.
Społeczny Fundusz Klimatyczny: Tarcza osłonowa dla polskich gospodarstw domowych
W odpowiedzi na obawy związane z ETS2, Unia Europejska powołała Społeczny Fundusz Klimatyczny (SFK), który ma działać jako tarcza osłonowa dla najuboższych gospodarstw domowych. Fundusz ma zostać uruchomiony od 2026 roku. Polska ma być jego największym beneficjentem, z alokacją na poziomie około 11,4 miliarda euro (około 50 miliardów złotych) na lata 2026-2032. Środki te mają być przeznaczone na konkretne cele: wsparcie najuboższych gospodarstw domowych w pokryciu rosnących kosztów energii, termomodernizację budynków oraz rozwój zeroemisyjnego transportu. To kluczowy element, który ma złagodzić społeczne skutki rozszerzenia systemu emisji.
Przyszłość handlu emisjami w Polsce wyzwania i strategiczne kierunki
Przyszłość handlu emisjami w Polsce to z pewnością temat, który będzie dominował w debacie publicznej i politycznej przez najbliższe lata. Widzimy wyraźne napięcia między wymogami unijnymi, które dążą do szybkiej dekarbonizacji, a krajowymi uwarunkowaniami, takimi jak wysokie uzależnienie od paliw kopalnych i obawy o koszty społeczne. Apel Polski o opóźnienie wprowadzenia ETS2 jest tego najlepszym przykładem. Wyzwaniem jest znalezienie równowagi, która pozwoli na realizację celów klimatycznych bez nadmiernego obciążania obywateli i gospodarki.
Przeczytaj również: Polska a CO2: Spadki, wyzwania i ambitne cele do 2040
Długoterminowa strategia: Jak Polska może ograniczyć deficyt uprawnień i koszty transformacji?
Moim zdaniem, jedynym skutecznym i długoterminowym sposobem na ograniczenie strukturalnego deficytu uprawnień i zmniejszenie kosztów transformacji energetycznej w Polsce jest dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE) oraz konsekwentne uniezależnianie się od paliw kopalnych. Inwestycje w wiatr, słońce, atom i efektywność energetyczną to nie tylko wymóg unijny, ale przede wszystkim strategiczna konieczność dla naszej gospodarki. Im szybciej przestawimy się na czyste źródła energii, tym mniej będziemy płacić za emisje CO2, a ceny energii staną się bardziej stabilne i przewidywalne dla wszystkich Polaków.